dom · niebieskie migdały · wiara

Pomimo wszystko

 

IMG_9797_2

Ktoś ostatnio do Mamy zwrócił się z pytaniem, które jednocześnie było zakamuflowanym zarzutem, dlaczego Mama na swoim blogu nie boryka się z problemami współczesnego świata i Polski, tylko opisuje wschody i zachody słońca, ogień na kominku i takie tam mieszczańskie, a może nawet filisterskie, horyzonty. Ponieważ nie był to pierwszy tego typu zarzut, Mama nie poczuła się przyparta do muru, ale pomyślała sobie, że może warto odpowiedzieć na to pytanie publicznie, na łamach.

Kiedy Mama wpadła na pomysł przeniesienia skrawka Dużego Domu do sieci, myślała sobie, że chce stworzyć takie dobre miejsce; takie miejsce, w którym człowiek poczuje się bezpieczny, zaopiekowany, osłonięty od różnych sturm und drang periodów. Miejsce, w którym czas płynie trochę wolniej i w którym panują pewne określone wartości, a które jednocześnie mogłoby stać się wsparciem w codziennych walkach, a może też pewnym wytchnieniem. Mama przecież doskonale wie, jak bardzo brudną wodą jesteśmy oblewani, z każdej dosłownie strony. Jedyna czysta woda, moi kochani, płynie do nas z góry, w sensie dosłownym i metaforycznym. Mama podstawia się pod ten prysznic codziennie, i to kilka razy dziennie. To jest Mamy ratunek i recepta na wewnętrzny pokój i opanowanie, którego wiele osób (podobno, tak mówią) Mamie zazdrości. Tu nie ma czego zazdrościć, tu wystarczy wystawić się na deszcz. Efekt gwarantowany, od co najmniej dwóch tysięcy lat. Duży Dom jest na to dowodem.

Prawdą jest, mówiąc językiem Władcy Pierścieni, że ciemności już zapadły. Mama nie wie, czy może być jeszcze ciemniej, raczej dosięgliśmy już jądra ciemności. Mama pisze to z całkowitym spokojem, bo nie my wybieramy czas, w którym jest nam dane żyć. Fale barbarzyństwa oblewają dawne kwitnące stolice kultury, kruszą się fundamenty naszej cywilizacji, każdego dnia krew mordowanych w łonach matek setek tysięcy dzieci, tysięcy chrześcijan, ludzi starych, chorych i niedołężnych, woła o pomstę do nieba. Tak jakby od pewnego momentu cywilizacja wyrosła z chrześcijaństwa; cywilizacja katedr, uniwersytetów i miłości bliźniego zaczęła odbijać się w krzywym zwierciadle, a znane pojęcia jak dobro, miłość i miłosierdzie zamiast dawać życie, zaczęły nieść zagładę. Ostatecznym kresem tej zdeformowanej cywilizacji jest degeneracja, a nawet dekonstrukcja człowieka. Nastał czas golemów; czas tego, który chce wszystkich zgromadzić i w ciemności związać, w Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

A co na to Duży Dom i jego mieszkańcy? – powraca do nas pytanie, od którego wyszliśmy. A Duży Dom postanowił sobie, że stanie się jednym z wielu Ostatnich Przyjaznych Domów, jak Rivendell. Duży Dom chce być narnijską Bramą do Innego Świata, miejscem, w którym jak w dawnych wiekach, ziemia łączy się z niebem, za przyczyną Tego, który jest, który był i który przychodzi. Kiedy budowano Duży Dom, w jego fundamenty wmurowano, według dawnych zwyczajów, cztery Księgi Ewangelii. Na mocnych fundamentach stawia się mocne mury. Duży Dom się nie boi, bo wie, że cokolwiek się stanie, na końcu podróży jest Happy End. Ponad ciemnym niebem zawsze wschodzi i zachodzi słońce, a nawet najgorsza ciemność poddaje się malutkiemu, chybotliwemu, drżącemu, ale dzielnemu – płomykowi świecy.

Duży Dom boi się wielu rzeczy, ale się nie lęka. Lęk jest lepki i oddziela nas od prawdziwego życia; jego irracjonalność nas zniewala. Ludzie lękają się bólu i cierpienia, więc wybierają śmierć; lękają się odrzucenia, więc nie nawiązują trwałych więzi; lękają się zawodów, więc unikają miłości. Nic dziwnego, że lęk jest dojmującym stanem współczesnego społeczeństwa, w ciemności rzeczywistość staje się groźna. Dlatego Duży Dom chce być antidotum na lęk, dla wszystkich, bez konieczności okazywania jakiejkolwiek legitymacji. Nieprzyjaciel jest w każdym z nas, bez wyjątku, od prawa do lewa, wraz z całym swoim wojskiem, którym są złudzenia, pokusy, pycha – i lęk. Duży Dom chce całym sobą pokazywać, że miłość, wierna miłość, jest możliwa i że wobec takiej miłości lęk traci swój oścień.

Dlatego właśnie Mama rozpala ogień na kominku, otrzepuje poduszki na kanapach, gotuje hektolitry wody na herbatę i wypełnia dom zapachem ciasta. Mama rozsiewa wokół siebie te znaki oswojonej rzeczywistości, jako drogowskazy pokazujące w górę i w głąb, przypominające o innej Rzeczywistości. Każdy z nas tam dotrze, prędzej czy później i Duży Dom chce powiedzieć, że nie trzeba się tego lękać. Śmierć jest darem, uwolnieniem od czasu, który trawi, jak pisał Tolkien. Od tego najszczęśliwszego momentu w historii ludzkości, w którym śmierć została pokonana przez Syna, przestała być wrogiem, a stała się sprzymierzeńcem, dzięki któremu wpadamy prosto w otwarte ramiona Ojca. Happy End, szczęśliwy koniec, który jest jednocześnie początkiem.

Pozwólcie, że Mama zostanie sobą i nie będzie pisać o tym, jak jest źle i okropnie, ale o tym, jak może być pięknie. Jeśli wiele domów na świecie będzie świecić tym samym blaskiem i wystawiać się na ten sam deszcz łaski, znikną te ciemności, które kryją Ziemię.  Zachwyt – zachwyt i wdzięczność za to, czym jest życie. Pomimo wszystko.

img_2828

 

 

Reklamy

17 thoughts on “Pomimo wszystko

  1. A my właśnie takiego Domu potrzebujemy! Takiego, jaki jest. Miejsca, gdzie to piękno i Piękno znaleźć można. Domu, do którego się wraca.
    Biegnę rozświetlać i nasz domek, zachwycać się i dziękować. Za najmniejsze rzeczy, nawet pojedyncze krople…

  2. Dziękuję za stworzenie takiego domu w sieci. Domu, do którego chce się wracać, czeka się na każdy wpis jak na rozmowę z najlepszą przyjaciółką i o którym się wie,że się nie zmieni,bo jest postawiony na najlepszych fundamentach na świecie.

  3. Tak pięknie Mama pisze ,że czuję się w „anielskiej krainie” jak czytam ten Blog.Szkoda, że tak mało tych cudownych wpisów..Ten klimat normalności jest tak bardzo potrzebny jak świeże powietrze.Na mocnych fundamentach jest zbudowany ten Duży Dom i w tym jego siła.Serdecznie pozdrawiam.

  4. Wielkie dzięki za to, że jest tutaj tak ciepło, radośnie i rodzinnie. Dzięki za to,że wszystko jest na swoim miejscu, bo Bóg jest na pierwszym miejscu. Niech Pan błogosławi, strzeże i niech zsyła wiele łask dla Pani Rodziny. Dziękuję za to, że Pani jest i tworzy tak pięknego bloga. Serdeczne dzięki!

  5. Kasiu! Jaki piękny wpis! To ciepło i światło czuję się od pierwszych słów napisanych na tym blogu. Pamiętam jak z utęsknieniem czekałam na Twoje wpisy i właśnie przychodziłem po to wytchnienie i ogrzac się przy kominku 🙂 I porównania do Tolkiena i Narnii – czuję się jak u siebie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s