Uncategorized

Resume

 

FullSizeRender

Od czego Mama ma zacząć? Dnie przepływają Mamie pomiędzy palcami jak rwący potok wody. Mama może nie do końca daje się porwać prądowi, ale ledwo się trzyma, kurczowo wczepiona w rosnące na brzegu zielsko. Istny kalejdoskop ludzi, wydarzeń i spraw do załatwienia sprawił, że Mama postanowiła wybrać i zatrzymać pewne priorytety, a reszta spraw niech sobie płynie. Maminy blog, hm hm hm, spadł był i sobie popłynął. Mama wieczorami pada na wznak, ograniczając przejawy życia do głębokiego oddychania i nieruchomego wpatrywania się w przestrzeń. Z tego transu płynnie przechodzi się w głęboki sen znużonego chłoporobotnika.  Myślenie Mama przestawiła na tryb podtrzymujący, podobnie jak komunikację z bliskimi i światem. W takich warunkach po prostu się nie pisze, w takich warunkach się czyta. Mama nadal tkwi zanurzona po uszy w prozie Michaela O’Briena i jest nim tak bardzo, tak bez reszty zauroczona, z każdą stroną coraz bardziej, że już o niczym innym nie da się z Mamą pogawędzić.

Ten post, na przykład, Mama zaczęła pisać tak pi razy oko, ze dwa tygodnie temu, jest to zresztą kolejny post, bo poprzedni Mamie zjadły czeluście komputera. Zjadło, strawiło i zostawiło Mamę w bolesnym stuporze, że jakto?! Ano takto takto, pisz kobieto na nowo.

W tak zwanym międzyczasie Mama została zasypana prośbami o zdjęcia Dużego Domu. Hm hm, Mama poczuła się trochę zakłopotana, jako że po pierwsze, nie za bardzo ma czym te potencjalne zdjęcia robić, a po drugie w Dużym Domu raczej nic się nie zmienia, raz ustawiony mebel stoi na wieki wieków amen, a na cudne stylizacyjne dodatki podziwiane przez Mamę na blogach i pinterestach Mama nie ma forsy. Duży Dom może i wygląda okazale i tak dalej, ale od stuzłotówek kominka się w nim nie rozpala i finansowy stres zbyt często gości w jego progach. Dużo metrów do ogrzania, dużo ciał do ubrania, dużo gąb do nakarmienia, dużo umysłów do wykształcenia. Mama wie, że obiecała dokumentację fotograficzną granatowej ściany i nawet zaczęła pertraktacje ze znajomym fotografem, ale podwójny rzut szkarlatyny u Tomasza, położył chwilowy kres tym pertraktacjom. Oto więc granatowa ściana w interpretacji Mamowej komóreczki.

IMG_2987IMG_2984IMG_2973IMG_2972

Prawda, że wygląda cudownie? Mama wciąż nie może się nią nacieszyć; już dawno nic nie sprawiło Mamie takiej prostej, a nawet przaśnej radości.

IMG_2939IMG_2897IMG_2938

A to jest mamowo tatowa sypialnia i proszę docenić instagramowo udrapowany pledzik z Pepco. Narzuta też, nota bene, jest z Pepco i naprawdę człowiek, który stoi za tym całym biznesem powinien być jakoś wynagrodzony przez naród za to, że za nieduże pieniądze daje ludziom dostęp do całkiem przyzwoitego wzornictwa. Zdaję sobie sprawę, że to działalność trochę w stylu Robin Hooda, zabrać bogatym ( na przykład lustro czarne na sznurku Madame Stoltz oryginalne  kosztuje 199 zł, a w Pepco chyba złotych 49 czy coś w tym stylu…) i dać ubogim, ale listów gończych szeryfowie jeszcze nie rozwieszają, psów nie spuszczają. Jakby jeszcze ktoś z Pepcowych Wielkich ograniczył ilość anglojęzycznych napisów na dosłownie wszystkim, szczęście prostych ludzi byłoby już pełne. Nie wiem czy Mama nie rozpęta moralnej burzy tą pozornie niewinną uwagą, ale intencja Mamy była szlachetna. A teraz uwaga.

FullSizeRender

To jest chleb. To jest chleb upieczony własnoręcznie przez Mamę. Chleb, dodajmy, na zakwasie, pełen ziaren, orkiszu oraz ekologicznej mąki. Z cudownie chrupiącą skórką i pysznym wnętrzem. Mama jest z siebie absolutnie, totalnie dumna, bo od wielu długich lat próbowała posiąść trudną sztukę pieczenia chleba, ale niestety bez wymiernych jadalnych efektów. Wtem…! Udawszy się do znajomych na spotkanie na temat dosyć ważny i poważny, stała się Mama świadkiem przygotowywania przez Panią Domu, ot tak sobie, nonszalancko, ciasta chlebowego na zakwasie. Mama rzuciła się na ten widok, jak jakaś harpia spuszczona z łańcucha, obejrzała dokładnie cały proces, nauczyła się proporcji, po czym użebrała zakwas. Wróciwszy na domowe łono, Mama szybciutko odtworzyła przebieg wydarzeń (żeby się utrwaliło, póki pamięć świeża…) i, o cudzie nad cudami, upiekła prawdziwy, najprawdziwszy chleb. Było to na początku maja i od tamtej pory, trzy razy w tygodniu, Duży Dom wypełnia się zapachem świeżo pieczonego chleba. Dodajmy do tego własnej roboty ogóreczki małosolne, świeżo własnoręcznie ukręcony majonezik, dużodomowy pasztet i wsiowe jaja, to naprawdę jedzenie staje się przyjemnością. Mama jakoś tak powoli zmierza w kierunku farmerskim, chociaż warzywne grządki w józefowskim lesie jakby nie do końca obficie plonują. Jednak to, co da się zrobić samemu, Mama robi. Weźmy na ten przykład kompot, bo czego jak czego, ale picia to u nas idzie, a raczej płynie, dużo. Można by podejrzewać, że w Dużym Domu mieszka stado smoków na diecie wawelskiej (młody baran faszerowany siarką). Dwie paczki mrożonej mieszanki na kompot kosztują 9 złotych, wersja Hortexu. Z tychże dwóch opakowań Mamie wychodzi, mniej więcej, 15 do 20 litrów kompotu, co daje nam okragłą sumkę 60 (lub 40) groszy za litr pysznego, zdrowego napoju, bez żadnych polepszaczy, kwasków ani środków spulchniających. W bonusie zostają nam owoce, z których robimy co najmiej 1,5 litra koktajlu, na pniu rozdrapywanego przez dzieci. Cukru dodajemy, ile stryjenka uważa. Mama w kompot sypie sporo, bo potem się to rozcieńcza, rozcieńcza, rozcieńcza i stąd ten cud rozmnożenia.

img_0819_2

W sezonie, rzecz jasna, robimy kompoty ze świeżych owoców, więc cenowo wychodzimy na tym interesie jeszcze lepiej. Mama nawet z rozpędu ostatnio przymierzyła się do zrobienia sangrii (patrz zdjęcie pod tytułem), ale prototyp wyszedł średnio, tak więc sukcesu nie da się jeszcze odtrąbić.

IMG_6236

Czekamy już bardzo, bardzo na wakacje i na morze. Jakoś ten rok szkolny obfitował nam w choroby obłożne i inne atrakcje, Mama już chciałby go pożegnać i odetchnąć swobodnym morskim wiatrem. Studenci też kończą już zajęcia, tak więc Benio odzyska swoją mamusię na pełen etat, a Babcia z Dużego Domu może jeszcze coś przed wakacjami skrobnie. Czego sobie i wam perfidnie Mama życzy.

IMG_3098

 

Advertisements

30 thoughts on “Resume

  1. Och jak miło się Mamę czyta:) I “widzi”:) Choćby to widzenie miało tylko przez tekst przechodzić.
    Po drugie miło – miło wiedzieć, że ta sama rzeka, ten sam nurt i z ta samą prędkością przepływa nie tylko przez nasz dom i nasze życie. Miło wiedzieć, że jest nas więcej uczepionych zarośli.
    Granatowa ściana cudowna! Jak z Zielonego Wzgórza sto lat później:)
    Pozostaje mi tylko Mamę pozdrowić i zajrzeć do Pana O’Brien’a, bo pozycji widzę ma całkiem sporo w swoim dorobku:)

    1. Aniu, w jakimś szalonym świecie żyjemy. Pod koniec każdego miesiąca wydaje mi się, że następny będzie już normalniejszy i zgadnij, czy tak się dzieje? 😀

  2. Ile dobrej energii ( jak zawsze!) z Mamowego wpisu!Wnętrza biel z granatem -cudo!A chlebek tak kusi, chociaz ja właśnie zeszłorocznym śladem Mamy podążam i surowe warzywa pochłaniam, proszę więc tak nie kusić mej słabej motywacji chlebową rozpustą:) a że tyle czasu upłynęło- widać wyraźnie po Beniu ! Pozdrawiam najserdeczniej i czekam cierpliwie na kolejne wieści z z miłego Domu!

    1. Basiu, dzielna kobieto, podziwiam determinację! Z perspektywy czasu widzę, jak dobrze zrobił mi ten post i nie mam na myśli utraconych kilogramów, chociaż oczywiście ten ubytek cieszy. Trzymaj się!

  3. Dobrze poczytać. Strumienie rwące wszędzie… Granatowa ściana kusi. Mnie ktoś obiecał pracę nad odnowieniem boazerii – ciekawe czy popracuje… :))

  4. Zadziwiłam się zdjęciem tak dużego Benia. Aż tu nagle przebłysk, że mój Aluś też już kroczy, a to przecież równolatkowie 🙂 Sama nie wiem, kiedy ten czas wreszcie zwolni… U mnie nadziei na razie brak, bo za tydzień czas wrócić do pracy. Dobrze, że “wróciłaś” nasza kochana Mamo, bo już nam tęskno było do nowych wpisów. Chwila wieczornego wytchnienia przy lekturze 🙂

      1. O tak! Skąd ja to znam 🙂 właśnie przed chwilą przyłapałam małego wspinacza stojącego na baczność na biurku rodziców! Serce stanęło…

  5. Uffff…. jednak sie pojawil 🙂 jak zwykle wciagajacy 🙂
    Od dluzszego czasu zagladam a dzis taka niespodzianka 🙂
    Wszystko rzucic, bloga na brzeg wyciagac!! Biedak tonie a nam zywy potrzebny, nie denat jakis:)
    Ogromnie dziekuje 🙂

  6. Jak miło Mamo, że się odezwałaś. Wyobrażam sobie, że obowiązków masz sporo, ale tak jakoś tęskno, jak dłużej Cię nie ma. A Benio jak już urósł. Po dzieciach widać upływ czasu (oczywiście po cudzych, bo swoim zupełnie tego nie widzę :).
    Nasz zakwas dokonał żywota, spleśniał nam i to w lodówce, a tak się cieszyliśmy, bo mieliśmy go od 2014 r. Dobry rocznik, bo naszego Synka.
    Polecony autor bardzo przypadł nam do gustu, szczególnie Tacie Tygrysa, a to już coś, bo czyta zdecydowanie mniej ode mnie. Dopomina się o kolejne tytuły, niestety w naszej bibliotece jest tylko jeden. Wiadomo, mniej ambitnej literatury jest pod dostatkiem.
    Co do napisów, mam takie samo zdanie. Już niejeden “upiększacz” wnętrz trafiłby w moje ręce, gdyby nie te sweet itp. Póki co zakupiłam do nowego domu koszyk w jysku i jestem szczęśliwa. A granatowa ściana… Nie pomyślałabym, że może tak dobrze wyglądać.
    Serdeczności

    1. Oj tak, dostepność O’Briana jest niewielka, niestety. Może uda się coś z tym zrobić, może też uda się wydać coś więcej. Trzymać kciuki należy i akty strzeliste gdzie trzeba zanosić 🙂

  7. Dobrze Cię znowu Czytać Mamo w Brązowym Domu z piękną granatowa ścianą 🙂
    Dziękuję…za to krzepiące ciepełko. ,które płynie razem z tymi Twoimi słowami ….
    Byle do wakacji …-bo-oszaleję ..

  8. Zaglądałam, zaglądałam i jaka radość, że nowy wpis i wszystko u Was dobrze.
    Wnusio urósł, i po nim faktycznie widać jak ten czas leci.
    Pięknie u Was, a chleb to już mistrzostwo świata.
    Zapach świeżo pieczonego chleba magia.
    Wszystkiego dobrego, pozdrawia wierna czytelniczka
    Ela

  9. Tak mi się dobrze czyta i dobrze robi,Mamo ile ciepła w sobie masz,dajesz taką przytulność w tym czytaniu. Uśmiechnęłam się do ilość kompotu.Moja rodzina to 5 osób,dzieci już dorosłe a mnie ciągle zostało dużo ,dużo,za mało, nie starczy , może jeszcze czegoś dokupić,albo lepiej coś jeszcze upichcić.Chleb piekę od 5 lat,uwielbiam ten zapach pod tytułem DOM,kolor granat super,lubię Pepco ,angielskiego nie umiem i już teraz pewnie się nie nauczę ale jestem za polskim językiem ,łapie się na tym że często bym coś kupiła ale jak jak nie wiem co tam pisze

  10. Z dwóch paczek tyyyle litrów. Rozmnażasz niczym Jezus na weselu 😉
    O’Brien stoi u mnie na półce i czeka. Mam całą serię prócz drugiego tomu. W bibliotekach okolicznych niet, znajomi też nie mają, a internet zgłupiał i chce jakichś nieprzyzwoitych pieniędzy 😦
    Byłam dziś w Józefowie. Na 3 Maja… Ależ tam cudnie sosnami pachniało! Mmmhm…!’!

  11. Wnętrze macie Matko dizajnerskie, jak z katalogu. A Benio już taki duży, roczek stuknął? Uściski.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s