Uncategorized

Serialowo

 

Ostatni tydzień z kawałkiem Mama spędziła na sposób dosyć ludyczny i statyczny. Guess what? Brawo! Mama oglądała serial. Serio, serio. Mamine dzieciątka zapoznały Mamę, na Mamy prośbę, ze sławną cyfrową platformą Netflix, oferującą za pośrednictwem internetu tryliardy seriali. Mama w tym miejscu musi się przyznać do pewnej słabości. Otóż, na ogół, Mama nie ogląda seriali ani filmów w sieci, ani tym bardziej w telewizorze, ale uwielbia czytać recenzje tego, czego nie ogląda. Trochę biorąc przykład z Sokratesa, który na pytanie, po co taki filozoficzny abnegat jak on łazi godzinami po targu, odrzekł – Uwielbiam patrzeć na te wszystkie przedmioty, bez których jestem doskonale szczęśliwy. Mama doskonale rozumie taką postawę życiową – czytając te wszystkie recenzje Mama odkrywa, jak doskonale jest szczęśliwa i spełniona bez tego całego serialowo-filmowego badziewia. Ile jest jej oszczędzone – te wszystkie obsceny, mordobicia, wielkie miłoście i zdrady – nie, nie, nie, nie trzeba. Jednak czasem Mama robi wyjątek od tej niepisanej reguły. Kiedy w każdym Ulubionym Medium czyta się, że jest świetnie, albo że jest wspaniale, albo że jest nieźle, a w dodatku jest to wysokobudżetowy kostiumowy serial – no, to wtedy dostaje się takiego wewnętrznego swędzenia, które nie daje spokoju dopóty, dopóki się nie obejrzy tego rzekomego cuda na własne oczy. Takie właśnie swędzenie dopadło Mamę z powodu serialu “The Crown”. No i co, zapytacie?

 

images

 

No i rzeczywiście warto, warto go obejrzeć. Znajdziecie w nim wszystko, czego uczciwy człowiek spodziewa się po dobrej, wieczornej rozrywce: doskonały scenariusz i reżyserię; świetne, a chwilami nawet wybitne, aktorstwo; piękne kostiumy i cudowne wnętrza (to Mamy szczególny feblik).

Nie jest to po prostu historia rodziny Windsorów, ale historia powojennej Wielkiej Brytanii – i szerzej – powojennego świata, z jego dramatycznymi przemianami nie tylko w dziedzinie wielkiej polityki, ale też moralności, mentalności, techniki, mody…

Twórcą scenariusza jest Peter Morgan, autor niejako specjalizujący się w królowej Elżbiecie – spod jego pióra wyszła zarówno “Królowa”jak i “Audiencja”; w obydwu rolę królowej grała świetna Helen Mirren. Charakterystyczną cechą dramtopisarstwa Morgana jest ukazywanie szerokiego obrazu jakiejś rzeczywistości poprzez małe, czasem szokujące detale. “The Crown” rozpoczyna się sceną w ubikacji, w której widzimy mężczyznę kaszlącego krwią do muszli klozetowej. Tym mężczyzną okazuje się być król Jerzy VI. Ta drastyczna scena ma nam uświadomić, że to, co oglądamy jest obrazem mikroskopowym Domu Windsorskiego; że proponuje się nam dogłębną analizę i wiarogodny psychologiczny portret każdej z występujących postaci.

images

Oczywiście, przez większość czasu zadajemy sobie pytanie “ciekawe, czy tak właśnie było?”- scenariusz powstał bez konsultacji z Pałacem Buckingham, tak więc stosunek litetntia poetica scenarzysty do faktów jest nam nie znany. Z wypowiedzi Petera Morgana dla prasy wiadomo, że rodzina królewska wiedziała o pracach nad serialem i że była nimi jednocześnie “zdenerwowana i podekscytowana”. Póki co, królowa nie skomentowała serialu ani słowem, chociaż podobno obejrzała go z zainteresowaniem. Z pewnością musiała być zadowolona z delikatności i dużej dozy poszanowania z jakimi została potraktowana rodzina Windsorów. Rzadko się zdarza, by media traktowały Elżbietę II i jej rodzinę poważnie i z szacunkiem, a “The Crown” tak właśnie robi.

the-crown-lead-large_trans2oueflmhzzhjcyuvn_gr-cealqh55qdyqumvbbbc4cm

Serial skupia się na ogromnej cenie, jaką Elżbieta płaci za koronę, która odbiera jej nie tylko  osobowość, sposób bycia, prywatne przekonania czy sympatie na rzecz “bycia ponad” wszystko i wszystkich, ale przede wszystkim rozdziela ją emocjonalnie z mężem, który – jak normalny, zdrowy mężczyzna – buntuje się przeciwko rezygnacji ze wszystkich swoich praw, z porzuceniem nazwiska na czele. Jednak pomimo wszystkich doświadczanych trudności, Elżbieta i Filip to para, dla której rozwód nie był rozwiązaniem, które braliby pod uwagę. To były jeszcze czasy w których obowiązek, rozumiany jako coś większego; coś, co jest ponad prywatnymi pragnieniami, ponad małymi radościami codzienności, był traktowany bardzo poważnie. Czy nasza filisterska epoka jest w stanie jeszcze to zrozumieć? Ten serial zadaje naprawdę dobre pytania.

images

Niewątpliwie, “The Crown” jest piarowym triumfem Windsorów. Jest to wyjątkowo piękny portret wyjątkowej rodziny, nakręcony z dużym smakiem, wyczuciem – i z prawdziwym współczuciem.

Clare Foy gra młodą Elżbietę uważnie i z prawdziwym zrozumieniem swojej bohaterki – jest jednocześnie dziewczęca i twarda, zdenerwowana swoją przyszłą pozycją, ale zdecydowana poważnie potraktować swoje przeznaczenie. W jednym z pierwszych odcinków widzimy scenę, w której chory król przekazuje najstarszej córce swój obowiązek podróży po wszystkich krajach ówczesnej Wspólnoty Brytyjskiej. Kiedy obserwujemy wymianę spojrzeń miedzy nimi i dociera do nas, że w ten symboliczny sposób Jerzy oddaje jej  swoje berło – wyraz twarzy Elżbiety, uświadamiającej sobie, co właśnie się dokonuje, jest aktorstwem najwyższej próby. Z pewnością dorównuje oskarowej kreacji Helen Mirren w “Królowej”.

Jak już wspomniałam, aktorstwo w “The Crown” jest absolutnie mistrzowskie. Jared Harris jako król Jerzy VI jest moim zdaniem dużo lepszy niż Colin Firth w “Jak zostać królem”: jest mniej zmanierowany, mniej ugrzeczniony, mniej sztywny. Harris jest królem poważnym i refleksyjnym, a jednocześnie sentymentalnym (scena z kolędnikami) i z poczuciem humoru (scena z masztalerzami). Jest czułym ojcem i mężem, ale twardym i wytrawnym władcą, który potrafi zręcznie odprawić śliskiego ministra, sugerującego konieczność wymiany chorego Churchilla (doskonały John Lithgow) na kogoś znacznie młodszego.

Bardzo przystojnym i męskim księciem Filipem jest Matt Smith. Jesli prawdziwy książę jest chociaż trochę podobny do swojego ekranowego odpowiednika, to Mama naprawdę nie dziwi się Elżbiecie, która ponoć zakochała się w swoim przyszłym mężu już jako 13 letnia dziewczynka…Filip jest po prostu niezwykle sympatyczny, pełen wdzięku, opiekuńczy wobec żony, pełen szacunku wobec teścia, grzeczny dla służby. Przejmująca jest jego rezygnacja z siebie – z kraju, nazwiska, tytułu, ze wszystkiego – z miłości. Prawdziwy książę, co do joty.

images

Dużą radością są cudowne stroje, które wypełniają każdy kadr “The Crown”. Wszystkie kostiumy zaprojektowała Michele Clapton, która ubrała aktorki w cudowne kolorowe jedwabie, futra i klejnoty. Mężczyźni wyglądają bosko w szytych na miarę garniturach, koszulach i mistrzowsko dobranych krawatach. Prawdziwa uczta dla oka każdej kobiety. Clapton przeprowadziła porządną kwerendę ubiorów rodziny królewskiej, ale, na szczęście, dodała do niej szczyptę swojej wyobraźni i rzetelnej wiedzy. Efekt, uwierzcie Mamie, zapiera dech w piersiach. Dbałość o szczegóły jest zadziwiająca; ponoć wiele rzeczy sprowadzano ze Stanów, które nie były tak bardzo doświadczone wojną i powojenną biedą, jak Europa.

Wnętrza, w których dzieje się akcja, Mama chętnie napadłaby, obrabowałaby i otaczała do końca życia tymi cudami. Jak to się robi, żeby tak zaprojektować wnętrze, że wygląda jak stary, zasiedziały dom, pełen mebli i bibelotów zbieranych i dodawanych przez lata? To potrafią tylko Anglicy. Dodajmy, że przy drobnym budżecie około 100 milionów dolarów…Trzeba jednak umieć wydawać pieniądze z klasą.

W każdym razie zbliżają się Święta, miłe dni wolne od pracy, szkoły i takich tam. Usiądźcie sobie wygodnie i obejrzyjcie “The Crown”. Słuchajcie Mamy, Mama zawsze ma rację.

be813-img_3330

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

13 thoughts on “Serialowo

  1. Odkąd zmieniliśmy miejscówkę, rzadko co oglądamy. Brakowało nam dobrego serialu, który moglibyśmy zobaczyć wieczorem. Jak dotąd nr 1 do Downton Abbey, przy którym urządzaliśmy dobowe maratony (oczywiście w czasach przed Tygrysem). A Twoja propozycja wydaje się ciekawa. Może wreszcie coś zobaczymy.
    Pozdrawiam z deszczowego Podlasia

  2. Ale, ale…boję się zapytać, bo domyślam się, że pewnie w Brązowym Domu ogląda się w oryginale…Mnie przy wieczornej percepcji urządzałaby tylko wersja z lektorem bądź napisami. Dzieci wprawdzie nie na tyle duże, żeby wprowadzić w zawiłości techniczne takiego oglądania, ale za to śpią o 20 :-)Tylko obawiam się, że to by było zbyt piękne, żebym mogła sobie wtedy dla relaksu obejrzeć serial wart uwagi, z legalnego źródła…Bo cóż tu robić, skoro Mama pisze tak rzadko, że nie ma mnie kto powstrzymać przed zimową depresją;) Serdeczności!

    1. Dają napisy angielskie, dla niesłyszących. Mama wie, że pisze rzadko i ma z tego powodu nieustające wyrzuty sumienia, ale rzeczywistość ją przerasta…

      1. Każda mame chwilami przerasta… Osobiscie odbieram to, jakby moje zycie toczylo sie po sinusoidzie, czasem mysle, ze to juz ten moment, ze powinnam isc do psychiatry, na szczescie terminy sa odlegle, a spowiedz dostepna od reki;p nastepnego dnia okazuje sie, ze to tylko wagonik zyciowy zaryl w dno, zrzucil troche balastu i juz pnie sie znow w gore, bedzie troche pieknych widokow i wznioslych przezyc, by za pare miesiecy znow z placzem prosic w aptece o nervosol albo inne depresanum “ja bardzo przepraszam, chlip, wszystko w porzadku, troche jestem w kiepskiej formie, chlip, dzieci daly mi nieco w kosc” 😀

  3. Zdrowiej Mamo i pisz! Tak pięknej recenzji dawno nie czytałam! Obejrzymy sobie, może w Sylwestra?( Gdy nasza wnuczka oddana na tę noc na przechowanie sobie zaśnie…) Tak, to dobry pomysł spędzić tę noc i rozpocząć Nowy Rok w dworskich kręgach:) Pozdrawiam najserdeczniej!

  4. Mam podobnie z tym ‘wewnętrznym swędzeniem’, i to właśnie przy The Crown 🙂 Chyba zapiszę się wreszcie do tego Netflixa:-)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s