Uncategorized

Dieta

images

Więc tak. Ponieważ od kilku miesięcy Mama nieustająco udziela wywiadów na temat “Jak to się stało, że Mama straciła na wadzie 15 kilogramów i nadal nie ma efektu jojo”; otóż znużona powtarzaniem wciąż tego samego tekstu, po odrzuceniu projektu chodzenia po mieście z odtwarzaczem, który w razie pojawienia się wyż wym pytań odtwarzałby dramatyczną historię porzucenia przez Mamę zbędnych kilogramów (brak odtwarzacza, potencjalne kłopoty z zasilaczem do tegoż, ogólna niechęć Mamy do gadżetów elektronicznych) – otóż Mama postanowiła odpowiedzieć na wszystkie przeszłe, teraźniejsze i przyszłe pytania hurtowo, zbiorowo i raz a dobrze.

imagesSkąd pomysł postu Daniela, zwanego też dietą oczyszczającą dr Dąbrowskiej?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: Mama była za gruba. Mama spoglądała do lustra i zapytywała sama siebie, a co to za gruba baba tyłem? Mamie robiło się smutno, kiedy uprzytomniała sobie, że to ona, ona sama! Mama, we własnej, niestety zbyt gabarytowej, osobie. Mama płynnie przechodziła z jednego większego rozmiaru w następny większy rozmiar. Mama źle się czuła: kręgosłup nawalał, niskie ciśnienie podstępnie zmieniło się w nadciśnienie, monstrualne migreny nie dawały Mamie spokoju, nogi puchły, palce takoż. Zdecydowanie Mamie to wszystko obrzydło.

Poza tym wokół Dużego Domu i jego mieszkańców zaczęły się dziać niezbyt dobre sprawy, które nie chciały się odczepić i sobie pójść, więc Mama wymyśliła, że przegoni je starą, sprawdzoną metodą M&P – modlitwa i post, post i modlitwa. Ponadto, jak wiecie, Duży Dom już to się sprzedawał, już to się nie sprzedawał; już to się wynajmował, już to się nie wynajmował…istny kołowrót. Nie wiadomo było o co w tym wszystkim chodzi. Tak więc Mama uskładała sobie ładny pakiecik intencji – i zaczęła pościć. Przez sześć tygodni.

images

Czy było bardzo trudno pościć przez sześć tygodni?

Trudno było przez pierwszy tydzień, mniej więcej. Pewnie gdyby Mama pościła sama, byłoby  dużo, dużo gorzej, ale wespół wzespół z Marysią, jakoś przebrnęły przez te pierwsze głody. Trzeba było odwyknąć od cukru, od glutenu, od białka wszelkiego, od tłuszczu niedobrego…Po tygodniu mniej więcej wyłączył się Mamie ośrodek głodu i było trochę lepiej. Podjęte intencje też podtrzymywały Maminą motywację i determinację. Najbardziej dawały się Mamie we znaki chłód, bo to dieta bardzo wychładzająca – a także przymus nieustannego krojenia warzyw na malutkie kawałeczki. Domownicy spekulowali, że po sześciu tygodniach Mama zamieni się w Edwarda Nożycorękiego, jako że nieustająco oglądali ją z nożem w dłoni…Oczywiście jednak, niestety, najbardziej uskrzydlająco na Mamę działał przyziemny, poranny rytuał ważenia, ponieważ codziennie Mama ważyła mniej…i mniej…i mniej…i jeszcze mniej…

Ponadto pewne sprawy zaczęły się klarować, w kilku tunelach zapaliło się niewielkie światełko, uspokoiły się Mamine nerwy i przepadły gdzieś niewidzialne paluchy wczepione w Mamowe gardło. Było jakby lepiej. I lżej.

8bc62-1960fashion4

 

Czy Mama nie osłabła za bardzo na tak restrykcyjnej diecie?

Ku swojemu szczeremu zdziwieniu, Mama nie tylko nie osłabła na diecie, ale wręcz tryskała energią. Mama przestała mieć problemy ze snem, zasypiała słodko i mile, a budziła się wypoczęta i pełna energii. Nie ominęły jej postowe dolegliwości, czyli tak zwane bóle ozdrowieńcze (najbardziej dokuczała stara rwa kulszowa), ale jakoś dały się wytrzymać. Dzięki lekom antymigrenowym ominęły Mamę sławne bóle głowy, spowodowane odstawieniem kofeiny i cukru…Dieta co prawda pozwala na zjadanie tylko 800 kalorii dziennie (więcej na warzywach i owocach i tak się nie wyciągnie), ale organizm ma tak wiele zachomikowanych zapasów wszelakich, że spokojnie je sobie wykorzystuje, a człowiek nie odczuwa jakiegoś wielkiego dyskomfortu…Mamie najbardziej brakowało chleba – aż prosiło się o kromeczkę do tych wszystkich leczów i kapustów. Dopiero pod koniec ostatniego tygodnia Mama zaczęła się gorzej czuć – dopadły ją mdłości i zawroty głowy, dlatego Mama zakończyła post po 39 dniach zamiast po dniach 42. Ciało jest mądre i jak mówi, że dosyć, to trzeba się posłuchać.

images

Czy Mama nie ma efektu jojo?

Nie, Mama nie ma efektu jojo. Przede wszystkim zmieniły się Mamine nawyki. Je mniej chleba, mniej więcej 1/10 tego, co przed postem. Ograniczyła też Mama zjadanie mięsa – rodzina je kotlety, a Mama soczewicę, albo fasolę…albo też kotleta. Przestała Mama podjadać między posiłkami, jakoś nie ma ochoty…Kawę Mama pija raz dziennie, ale za to słodką i tylko czarną. Herbata przydarza się raz, dwa razy w tygodniu – za to dobra, mocna i miło się ją celebruje. Słodycze stały się dla Mamy niejadalne, są zbyt słodkie; podobnie napoje gazowane…Nawet lody są za słodkie – poza lodami od falenickiego pana Kozaka oraz lodami z oldskulowej budki w Broku nad Bugiem. Polubiła też Mama warzywne dania jeszcze bardziej – główka kalafiora ugotowana na chrupko jest fantastycznym obiadem. Albo miska bobu – posiłek obfity i dostateczny. Mama zauważyła, że bardzo jej służy dieta z minimalną ilością tłuszczu; mniej się przetłuszczają Mamy włosy, twarz się mniej świeci i ogólnie cera jakoś lepiej wygląda.

Kiedy Mama zaszaleje z kaloriami, albo zaczyna się czuć lekko przymulona, robi sobie dłuższą albo krótszą przypominajkę. W praktyce wygląda to tak, że raz w tygodniu Mama wraca do ścisłego postu, a raz na miesiąc robi sobie kilkudniowe oczyszczenie. I jest pięknie.

Post naprawdę dobrze Mamie zrobił zarówno na ciało, jak i na ducha. Intencje, w których Mama pościła, wyglądają nieco lepiej, chociaż w  niektórych Mama nadal pości…Stała się Mama bardziej wstrzemięźliwa nie tylko w jedzeniu, ale też w słowach…No i mieści się w rozmiar 40, a w porywach 38…Kupuje tiszerty w rozmiarze M…Zaczęła rozpoznawać się w lustrze…Tak, teraz zdecydowanie odnajduje w tym widoku dawną siebie – lat Mamie nie odjęło ani różnych pociążowych zmian, ale rysy jej twarzy przestały być zdeformowane…podobnie jak dusza. Mama na nowo uwierzyła w siebie. I to jej się podoba bardzo.

IMG_1096

Mama poczuła się wolna – uwolniona nie tylko od zbędnych kilogramów czy dolegliwości, ale także od niemocy wymagania od siebie czy ograniczania siebie. To ciekawe, że prawdziwej wolności doświadczamy nie wtedy, gdy folgujemy sobie we wszystkim, ale wtedy, gdy – z własnej woli – oddajemy cząstkę siebie. Albo nawet całych siebie. Mama zrozumiała po raz kolejny, że co prawda wiele już za nią, ale jeszcze więcej wciąż na nią czeka. Mama na nowo doświadczyła, jak cudownie została stworzona – i jak hojnie obdarowana.

 

349b8-img_6603

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

8 thoughts on “Dieta

  1. Dziękuję! Podążam Twoim śladem , Mamo,:) A piszesz tak pięknie, ze nie żałuj nam swoich słów:) ostatnio tak rzadko…a będąc w Białogórze (podróż sentymentalna:) ) myślałam ciepło o Was!

    1. To prawda, te wakacje nie dały mi wiele szans na pisanie – poza przeprowadzką Państwa Młodszych i malowaniem DD – trzy razy! psuł się komputer! Mam nadzieję na zmianę ku lepszemu 😉
      Dziękuję Basiu za dobre słowo ❤ Pozdrawiam najserdeczniej!

  2. Dziękuję, ostatecznie mnie to zachęciło. Dołączę z jeszcze jednym pytaniem – skąd brałaś informacje np. dotyczące konkretnego jadłospisu? Jakaś książka/strona/…?
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. W internetach można kupić ksiązki dr Ewy Dąbrowskiej: Ciało i ducha ratować żywieniem i Przywracać zdrowie żywieniem. Tam jest wszystko rozpisane bardzo dokładnie, co jeść i w jakich proporcjach Wystarczy się tego trzymać – ja tak robiłam. Na youTube są też jej wykłady.

  3. A ja dorzucę swoje dwa słowa co do zmiany nawyków i za słodkich słodyczy:) Sama czaiłam się na przebłyski własnej silnej woli. Kilka lat:) Aż nadszedł dzień piękny słoneczny, kiedy to wsiadłam na rower i już mi się z niego nie chce schodzić. Do tego rozsądna dieta rozpisana przez specjalistę (nota bene nie ma w niej nic, o czym bym wcześniej nie wiedziała…) i… płynę! Nie sądziłam, że pewne nawyki faktycznie i ja jestem w stanie w sobie wypracować i to całkiem bezboleśnie. Czuję ciężar potencjalnych kalorii i nie sięgam po nie. Nie smakuje mi wiele produktów i potraw, na które rzucałam się w nadmiarze wcześniej. Są za słodkie, za chemiczne, za sztuczne. Nawyki udzieliły się całej rodzince, na czym korzystają dzieci.
    Wydaje mi się, że trafiłam na swój dobry czas, na odpowiedni moment. U każdego może on pojawić się w innym czasie i zależeć od wielu, wielu czynników. Ale wiem, że może się udać. Że mogę być silna i poradzić sobie nie tylko z podejrzeniami o zanik silnej woli. Mogę więcej!

    1. To prawda, rodzina się zachęca widząc dobry przykład 🙂 Dla mnie ten post to istna cezura życiowa – jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam ever.
      Aniu, pozdrawiam serdecznie!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s